Moje boje komputerowe, czyli jak to się zaczeło


Zainspirowany wpisem Marcina przypomniałem sobie jak zaczęła się moja historia z komputerami. W sumie trochę tego było, ale po kolei.

Przygodę z komputerami zacząłem już w przedszkolu, grając na jakimś służbowym ZX Spectrum mojego ojca w różne gry, z których pamiętam tylko Ghost Busters ;). Ale pierwszym, moim własnym komputerem był Commodore 64, z kartridżem Basic i magnetofonem. Później dostałem jeszcze stację dyskietek, co było nie lada osiągnięciem w tamtym okresie. W sumie komputera używałem do grania, gier miałem naprawdę wiele, na kasetach i dyskietkach (m.in. Robbo, Spy vs Spy i inne). Raz nawet udało mi się w jakimś programie graficznym zrobić super obrazek naszego układu słonecznego i gwiazd, ale nikt mi nie chciał uwierzyć, że to moje dzieło. Cóż począć ;).

Po C64 nadeszła era Pegasusa. Też miałem, nawet jeden z pierwszych modeli, zanim jeszcze nazywał się Pegasus ;). Tam też przewinęło się wiele gier - obecnie pamiętam tylko Mario i Contrę. Gdy już trochę się oswoiłem z konsolami, dostałem Sega Mega Drive, niestety miałem tylko dwie gry, jednak skok technologiczny w porównaniu z Pegasusem był naprawdę widoczny. Do dziś żałuję, że się pozbyłem tego cacka.

Tutaj nadszedł punkt zwrotny w mojej karierze komputerowej - dostałem PC. Wcześniej grałem u moich kolegów z podstawówki na 486. Miałem już wtedy mnóstwo płyt z shareware, więc grać było w co :). Do dziś pamiętam granie w Scorched Earth, Warcrafta, Z, Wormsy. Wracając jednak do mojego PC - wtedy to było cacko, Pentium 133, 16 MB RAM, dysk 2.1GB w kieszeni, karta grafiki S3Trio 2 MB, modem 14400bps i CdRom 8x + monitor 17". Przez wiele lat ten komputer był zupełnie wystarczający do grania. Właśnie na nim odpaliłem Quake'a, Duke Nukema 3D, Warcrafta 2. Już od razu miał zainstalowanego Windowsa 95, chociaż i tak więcej czasu spędzałem w Dosie. Ehh, wtedy to były piękne czasy.

W między czasie TPSA wprowadziła dostęp Dial-up do internetu, nr 0202122 ;). Zbytnio nie interesował mnie wtedy internet, może poza Battle.netem by pograć w Starcrafta. Zmieniliśmy wtedy modem na 36600bps, a końcowo na 56600bps. Pomyśleć, że dziś standardem jest 1MB....

Gdy komputer stał się już trochę przestarzały, zacząłem być częstym gościem wszelkich gralni i kafejek komputerowych. Nawet znajomy mojego ojca był właścicielem takiego przybytku rozpusty. Nigdy nie zapomnę tych emocjonujących partii w Starcrafta i Quake'a 2.

Następnym moim komputerem był Celeron 666, 128MB RAM, CDRW, dysk 20GB. System - oczywiście Windows 98. Celeron, dzięki mądrym radom pana z Media Markt albo może dzięki "ognistej" częstotliwości, spalił się. Zresztą nie dziwię mu się, był chłodzony wiatrakiem z P133... Wtedy nastąpiła zmiana na Celerona 850MHz. Później stałem się jeszcze posiadaczem pierwszego mojego akceleratora GeForce 2MX 32MB. Nareszcie mogłem grać w gry, które wymagały akceleracji ;) - Turok, Quake 3, GTA 3, Homeworld, HalfLife.

Komputer został oddany komuś bliskiemu, a ja zakupiłem ostatni mój komputer stacjonarny, z którego obecnie piszę, i którego ciągle staram się dopieszczać. Na myśli mam Athlona XP 2600+, 256 MB RAM , GeForce 4 Ti 4200 64 MB, dysk 20GB, 2 karty sieciowe, DVD i nagrywarka CDRW. Obecnie wymieniłem kartę na GeForce 7600GS 256 MB, w międzyczasie jeszcze Radeon 9600Pro 256 MB, którego teraz dostał mój ojciec, dodałem RAM, obecnie 1GB. Dysk Maxtora zdążył mi paść, następny, na który mi go wymieniono też padł, obecnie mam 120 GB i 250 GB Seagate. Wymieniłem też nagrywarkę TEAC CDRW i napęd DVD LG na nagrywarkę NEC ND-3540A, niestety wadliwy, chociaż obecnie naprawiony i jakoś działa. Dokupiłem jeszcze do niego klawiaturę Microsoft Ergonomic Keyboard 4000 i myszkę Logitecha MX310. Chciałbym tylko dokupić jakiś odrobinę lepszy procesor, ale chyba jednak poczekam na kolejny upgrade platformy. Zainstalowany na nim mam ciągle Windows XP, chociaż próbowałem zarówno Linuxa (Aurox, Ubuntu, Knoppix) jak i Visty, to XP jednak jest najodpowiedniejszym systemem do tego co robię na tym komputerze.

Obecny komputer jest prawie idealny, wszystko działa bez problemów, na nim najwięcej się nauczyłem - programowania, obróbki grafiki, pisania stron www i wielu innych ciekawych rzeczy, z którymi planuję związać swoją przyszłość. Ostatnio, o czym już wspominałem, stałem się posiadaczem laptopa HP530, który służy jako mój komputer "do pracy", w przeciwieństwie do tego stacjonarnego, które jest routerem i komputerem do grania. W przyszłości planuję wymianę stacjonarnego i notebooka na coś opartego na C2D, plus najnowsza karta graficzna do stacjonarnego i dużo pojemniejsza bateria do laptopa. Zobaczymy jak to będzie.

Swoje życie związałem z komputerami. Przez nie, a właściwie dzięki nim poszedłem na informatykę. Wiążę też z nimi moją przyszłość. Nareszcie stałem się posiadaczem komputera przenośnego, dzięki czemu mogę swoją pracę nosić wszędzie. Prawdę mówiąc, to nie wyobrażam sobie mojego życia bez komputera i bez elektroniki. Nie powiem, miło sobie tak powspominać, powrócić do tego, co było. Do dziś pamiętam te stare gry z C64 :). Ciekawe czy w przyszłości moje dzieci będą podzielały moją pasję ;).


Dodaj komentarzDodane do kategorii Prywatne Tech Stuff Napisany 28 Lis 2007.

Dodaj komentarz do wpisu Moje boje komputerowe, czyli jak to się zaczeło

Trackbacks

Dodaj komentarz

Brak komentarzy, możesz być pierwszy :)


Komentarze są własnością ich autorów. Wpisy, które nie będą mi się podobać i nie będą wnosić nic do dyskusji zostaną usunięte. W komentarzach można stosować Textile - Pokaż ściągawkę